środa, 18 grudnia 2013

Wilkołak

Kto przegapił odcinek "Nie do wiary" z udziałem Łukasza Malinowskiego, może go zobaczyć tutaj:
http://tvnplayer.pl

Będzie dużo o ćwiartowaniu :)


środa, 4 grudnia 2013

Autor Skalda w telewizji!!!

Bycie pisarzem ma swoje dobre strony. Można dostać zaproszenie do telewizji, ku pocieszeniu wszystkich cioć, babci, rodziców i żony :)

W najbliższą niedzielę (czyli 8 grudnia) o godzinie 22.30 telewizja TTV wyemituje program z cyklu "Nie do wiary". Tym razem odcinek będzie poświęcony wilkołakom. Nagrywano go z moim udziałem (wystąpiłem jako ekspert, nie wilkołak :) ) i podobno nie wycięli wszystkiego, o czym opowiadałem :). Zapraszam więc do oglądania. Będzie można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o fenomenie likantropii i procesach wilkołaków, jakie miały miejsce w Europie w XVI i XVII wieku.

Poniżej opis odcinka za stroną TTV:
http://ttv.pl



PS. Jeśli ktoś przegapi odcinek, to będzie go później można oglądnąć w tvn player.

środa, 20 listopada 2013

Skald na Imladrisie!

W najbliższy weekend tj. 22-24 XI będę gościem Imladrisu: XII Krakowskiego Weekendu z Fantastyką. Punkty programu związane ze mną, odbędą się w sobotę. A oto one:

12.00 - Prelekcja "Wilkołak na stosie", na której będzie można wygrać książkę Skald. Karmiciel kruków! 
Krótki opis: Wilkołaki istniały. Mówią o tym jasno dokumenty sądowe z procesów, na których sądzono ludzi-wilków. Kim byli ci ludzie i czym zawinili? Jak średniowieczna nauka i filozofia opisywała przemianę człowieka w wilka? Co zrobić, by wilkołak nie powstał z grobu? Jak rozróżnić wilkołaka od zwykłego wilka? O tym wszystkim i jeszcze o paru innych rzeczach dowiesz się z prelekcji poświęconej historycznym wilkołakom żyjącym w średniowieczu i w epoce nowożytnej.

13.00-15.00 Dyżur autorski. Zapraszam wszystkich na rozmowę. Można przyjść, nawet gdy nie czytało się Skalda.

15.00 Debata "Kogo obchodzi prawda o średniowieczu?"
20.00 Debata "Czy fantastyka i chrześcijaństwo muszą być wrogami?"

Poniżej znajdziecie link, gdzie można ściągnąć dokładny program imprezy:

Zapraszam wszystkich, którzy znajdą się ten weekend w okolicach Nowej Huty :)






wtorek, 19 listopada 2013

Skald na facebooku!

Wszystkich, którzy posiadają konto na facebooku, zapraszam do polubienia mojego autorskiego profilu!!! Będą się tam ukazywać wszelkie aktualności związane ze Skaldem.

Zapraszam na:

https://www.facebook.com/AinarSkald


A tymczasem mała zapowiedź tego, co wydarzy się w Skaldzie 2!!!




poniedziałek, 11 listopada 2013

Skald w QFant

Niedługo minie pięć miesięcy od premiery Skalda. Karmiciela kruków, a tu wciąż pojawiają się nowe recenzje. Tym razem o Skaldzie napisano w dwumiesięczniku QFant - magazynie zajmującym się literaturą. Polecam recenzję, tak jak i cały magazyn, do którego sam często zaglądam.

Tekst można przeczytać tutaj:
http://www.qfant.pl


P.S. Dziękuję recenzentowi za tekst.

wtorek, 5 listopada 2013

Literadar - wywiad z Łukaszem Malinowskim!

W najnowszym, listopadowym numerze magazynu Literadar, znajdziecie wywiad ze mną! Dowiecie się z niego, jakie mam plany względem cyklu o Skaldzie, jakich pisarzy lubię i co ma wspólnego dobra powieść historyczna z idealną żoną:)

Literadar to darmowy magazyn o książkach i popkulturze. Możecie go przeczytać (lub pobrać) tutaj:

LITERADAR



W sieci pojawiła się też ostatnio nowa recenzja Skalda. Karmiciela kruków. Tekst znajdziecie pod tym adresem:
http://zatopionawlekturze.blogspot.com

czwartek, 31 października 2013

Społeczny Alzheimer

Ludzie często pytają: po co nam historia? Przecież to "nauka" o przeszłości, a ta, jak wiadomo, już nie istnieje. To "stare dzieje" jak mawiają ciotki, lub nudne losy naszych przodków, które wpychają nam do głów nauczyciele. Przeszłość jest nienamacalna, dokonana i była. Toczy odwieczny pościg za teraźniejszością, i choć za cholerę nie może jej doścignąć, to jednak nieustannie ją pożera.

Czy naprawdę jest ważne, w jakich latach panował Bolesław Chrobry i jaka byłą cena chleba w siedemnastowiecznej Polsce? Co nas to obchodzi? Przecież liczy się tu i teraz, i ewentualnie jeszcze to, co dopiero nastąpi. Nie patrz do tyłu, bracie, tylko krocz śmiało w przyszłość - głosi medialny przekaz. Zamiast w humanistykę, lepiej inwestować w gospodarkę, przemysł i nauki ścisłe, bo tylko one zagwarantują nam rozwój i pozwolą dogonić Europę - wtłaczają nam do głów polityczni piarowcy.

Wiele z powyższych opinii nie jest całkowicie wyzutych z racji. Prawdą jest, że tylko to w przeszłości jest ważne, co człowiek współczesny uzna za istotne. Bo właśnie nadrzędnym celem badań historycznych jest zaspokojenie tej ludzkiej ciekawości, która nakazuje nam się zastanowić, skąd wzięła się nasza kultura i jakie były początki poszczególnych instytucji, zjawisk, procesów czy wreszcie samego człowieka. Ktoś powie: ale gdzie mi się tam trzeba nad tym zastanawiać? Ja dzieci muszę wykarmić! O chmurach, to niech filozofowie rozmawiają! Odpowiem tak:

Każdy zna chyba uczucie, kiedy nagle wybudzony, z niepokojem rozgląda się wokół siebie, by rozpoznać znajome łóżko, znajome meble - znajome miejsce. Wyobraźmy sobie teraz, że ta chwila trwa wiecznie. W każdej sekundzie naszego życia zastanawiamy się, skąd wzięliśmy się w tym pokoju? Kiedy tu przyszliśmy? Z kim tu przyszliśmy? Czy mamy rodzinę, przyjaciół? Skąd wzięły się te buty na podłodze? Czy umówiliśmy się na jakieś spotkanie? Wczujmy się w osobę chorą na Alzheimera, która nie potrafi rozpoznać swoich bliskich i w każdym człowieku widzi kogoś obcego. W moim odczuciu, to właśnie na taką przypadłość cierpi społeczeństwo, które nie zna swojej historii. Jest skazane na wieczną niepamięć, a ponieważ nie zna swojej przeszłości, nie wie, jaką wybrać dla siebie przyszłość. A czy choremu na Alzheimera potrzebny jest nowoczesny komputer, szybko rozwijająca się gospodarka i gładka jak stół autostrada?



niedziela, 27 października 2013

Klątwa Plusa

Wczoraj, od "Plusa" dostałem esemesa tej treści: "Wysyłam Ci teraz KOD ENERGETYCZNY. Przyciągnie do Ciebie MIŁOŚĆ i PIENIĄDZE! Nieodebrany ściągnie KLĄTWĘ I BIEDĘ. Sms KOD na 8020."

Zatem Plus bawi się czarami. Klątwę na mnie rzuca, bo ja nie z tych, co odpisują na takie wiadomości. Za takie bezczelne nękanie, zamierzam rozwiązać umowę. I jeszcze pobawię się trochę w czarownika - taka już ze mnie mściwa bestia.

Na trolle tych gór i elfy tych ziem. Na Dżibraila, wszystkich elochów i ilahów. Na Odyna, Peruna, Wertragnę, Mitrę, Ahura Mazdę, węża Bidę, Królika Wielkanocnego i Wszystkich Świętych. Bogów wzywam, starych i nowych, prawdziwych i zmyślonych, potężnych i lichych. Przez ramię pluję trzy razy, na jednej nodze trzy razy obskakuję dookoła stołu, robię trzy przysiady i trzy razy drapię w ty... tył głowy. Język wystawiam, ruszam uszami, mrużę oczy. Czytam wspak, piszę wspak i chodzę w spak. Runy na meblach skrobię, przekleństwa na kartkach papieru maluję i pieśni magiczne odśpiewuję. Rytuał czaro, czaro, czarodziejki odprawiam, by klątwę na Plusa sprowadzić. Niech zbiednieje, zbankrutuje i zostanie zapomniany. Niech skarbówka zrobi mu kontrolę, CBA nalot, a komornik wyniesie komputery. Niech wierzyciele pukają do drzwi i okien, syndyk przejmie jego budynki, a policja zamknie oszustów. Niechaj Plus znajdzie swojego Minusa, który zepchnie go w niebyt. W skrócie: niechaj Plusa trafi cholera.

Z poważaniem
Klient sieci Plus


sobota, 19 października 2013

W obronie średniowiecza

Mity historii: renesansowy postęp


Renesans. Okres postępu, odrodzenie nauki, rewolucja w sztuce, przemiany społeczno-gospodarcze, spektakularne odkrycia geograficzne, bogactwa z nowego świata. Prawdziwe Eldorado. Okres w którym wygrał humanizm, a człowiek stanął w centrum zainteresowań kultury i filozofii. Czas w którym odwrócono się od średniowiecznego ciemnogrodu, barbarzyńskiej sztuki oraz religijnego fanatyzmu. Taki obraz światłego renesansu i ciemnego średniowiecza funkcjonuje do dziś. Uczymy się o nim w podręcznikach szkolnych i obcujemy z nim na co dzień za pośrednictwem różnych mediów. W końcu w naszym języku "średniowiecze" to określenie wszystkiego, co kojarzy się z cywilizacyjnym zapóźnieniem, tępotą i ksenofobią. Tymczasem historia mówi nam coś zupełnie innego, a słynny renesansowy postęp jest tylko mitem.

Marksizm, „jedyna słuszna i kompletna doktryna naukowo – społeczna”, zakładała ewolucjonizm w historii. Mimo, iż jej słuszność nie sprawdziła się w praktyce, i została powszechnie (no prawie) potępiona, myśl o ciągłym postępie i rozwoju cywilizacji europejskiej przetrwała niczym leninowska mumia. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. Ludzie zawsze lubili sobie wmawiać, że teraz jest lepiej niż wczoraj, a jutro będzie lepiej niż dziś. Dlatego już w XVI wieku kliku „wyzwolonych” myślicieli wywyższyło się nad swoimi ojcami i przekreśliło tysiącletni dorobek średniowiecznej cywilizacji, uznając się za spadkobierców kultury antycznej. Przez lata różni „postępowi” myśliciele utrwalali ten stereotyp i uporządkowali epoki zgodnie z zasadą darwinizmu. Antyk, średniowiecze, renesans, i tak dalej: każdy okres musiał być lepszy od poprzedniego, ponieważ proletariatowi wiodło się lepiej. Największy przeskok cywilizacyjny to oczywiście renesans, ponieważ runęła potęga Kościoła katolickiego, a chłopi rozpoczęli migracje do wielkich miast i uwalniali się od struktur feudalnych.

Zdj: S. Botticielli, "Primavera"

Ale po kolei. Prześledźmy, co takiego niezwykłego dokonało się w XVI wieku, by mogło uchodzić za przeskok cywilizacyjny. Wypada zacząć od sztuki, bo i ludzie renesansu właśnie tam widzieli największy przełom. W tej dziedzinie nie jestem specjalistą, więc nie będę się wymądrzał. Wydaje mi się jednak, że wartość artystyczna dzieł to kwestia gustu. Jeśli ktoś wyżej ceni zbiorowy plagiat sztuki antycznej, nad oryginalnością sztuki romańskiej i gotyckiej, to proszę bardzo. Dla mnie gotycka katedra jest najoryginalniejszym i najbardziej spektakularnym budynkiem, jaki mogę spotkać w europejskim mieście. Ale nawet jeśli uznamy, że w malarstwie, rzeźbie i architekturze naprawdę  dokonało się "odrodzenie", to dlaczego mamy je od razu przekładać na inne dziedziny życia?

A tak. Są jeszcze przecież odkrycia geograficzne. Kolumb pożeglował do Ameryki i umarł z przeświadczeniem, że odkrył drogę do Indii. Wątpliwe jednak, by wielki odkrywca zmieścił się w pierwszym tysiącu Europejczyków, którzy dopłynęli do tego „nowego lądu”. Eskapady irlandzkich mnichów, wyprawy kolonizacyjne wikingów, były niezłym rekonesansem dla … islandzkich rybaków, którzy w rejony Ameryki Północnej pływali na wieloryby (wtedy były to jeszcze wielkie ryby) przez całe średniowiecze. W rzeczywistości, niemal każdy żeglarz z głową na karku wiedział o istnieniu lądu na zachodzie. Kolumb miał to szczęście, że służył dla ówczesnej potęgi, Hiszpanii, a władze imperium zawsze dbają, by cały świat dowiedział się o każdym sukcesie. Ale mniejsza z tym. Wyprawy odkrywcze faktycznie przyniosły wzrost wiedzy geograficznej o świecie. Zalały też Europę bogactwami z Nowego Świata. Tylko czy przełożyło się to na jakość życia Europejczyków? Zdecydowanie nie.

Zdj: Krzysztof Kolumb

W XVI wieku Europa przeżyła wielki krach gospodarczy, przy którym dzisiejszy kryzys to tylko mały zastój. Paradoksalnie, spowodowały go właśnie owe bogactwa z Ameryki. Jak do tego doszło? Pod koniec średniowiecza Europa cierpiała na wielki niedobór metali szlachetnych. Sytuacja zmieniła się, kiedy u schyłku XV stulecia zainwestowano w kopalnie środkowoeuropejskie, głównie niemieckie, i zwiększono wydobycie srebra i złota. Zwiększona ilość kruszcu na rynku wywindowała ceny innych towarów, co z kolei podniosło koszty górnictwa. Sytuacja na rynku stała się tragiczna, kiedy po 1530 roku Hiszpanie zaczęli na szeroką skalę importować kruszce z Ameryki Środkowej i Łacińskiej. Liczby mówią same za siebie. Między 1493-1520 (w ciągu 27 lat) światowa produkcja złota wynosiła 5,8 tys. kg, a srebra 47 tys. kg. W latach 1545-1560 (w ciągu 15 lat) wzrosła do 8,2 tys. kg złota i 312 tys. kg srebra. Ceny kruszców tak bardzo spadły, że eksploatacja tych metali ze złóż europejskich przestała się opłacać. W efekcie, dopiero w XIX wieku kopalnie europejskie osiągnęły taki poziom produkcji, jak w latach 30-tych XVI wieku. Mimo wszystko ówcześni Europejczycy nie zdawali sobie sprawy z przyczyn kryzysu i nieustannie szukali nowych bogactw, myśląc, że złoto rozwiąże wszystkie problemy. Ale nie tylko olbrzymia inflacja i chaos cenowy spowodował gospodarczą katastrofę i zubożenie ludności. Wielkim problemem stał się niedobór żywności.

W XVI wieku zanotowano ogromny wzrost demograficzny. W początkach XV wieku Europa była naprawdę wyludniona. Wszystko za sprawą Czarnej Śmierci. Co ciekawe, po krwawych żniwach tej epidemii, ludziom żyło się wygodnie, a produkcja żywności notowała spore nadwyżki. Wzrost liczby ludności nie szedł jednak w parze ze wzrostem produkcji rolnej. A ludzi przybywało w szalonym tempie. W samych Włoszech w pierwszej połowie XV wieku mieszkało 7,3 miliona ludzi (przy 12.5 mln w 1300 roku), w 1550 ich liczba wzrosła do 11, 5 miliona, a pięćdziesiąt lat później do 13.5 miliona. W związku ze wzrostem popytu, ceny żywności poszybowały w górę. I mowa tu o olbrzymich podwyżkach, kilkakrotnie wyższych niż dzisiejsze wahania wartości cukru. Fale głodu raz po raz zalewały Europę, obniżając standard życia większości jej mieszkańców. Szacuje się, że średnia zjedzonych kalorii dziennie przez przeciętnego Europejczyka było o połowę mniejsza, niż w XV wieku. Badania statystyczne prowadzone w Anglii dowiodły, że między 1580-1599 rokiem robotnicy budowlani zarabiali połowę tego (w odniesieniu do cen żywności), co ich koledzy po fachu sto lat wcześniej. Jakiż jest to zatem postęp? Braki żywieniowe, wzrost cen, upadek gospodarki europejskiej, obniżenie standardu życia.

Zdj: Średniowieczny strój chroniący lekarza przed Czarną Śmiercią

Zostawmy już jednak tę nudną gospodarkę. W końcu nie samym chlebem żyje człowiek, jak syty mawia do głodnego. Może zatem ten renesansowy postęp nastąpił w świecie polityki, ludzkiej mentalności, czy religii?

Eksploatacja bogactw z nowego świata całkowicie zmieniła układ pionków na szachownicy europejskiej polityki, ale nie zmieniła celu gry. Tym zawsze była władza. Światową potęgą stała się Hiszpania. Podupadł handel śródziemnomorski, a wraz z nim potęga Wenecji i Genui. Ze stolic europejskiego handlu włoskie miasta zamieniły się w stolice … prostytucji.

Wbrew nawoływaniom humanistów, ludzie renesansu wcale nie złagodnieli i nie wyzbyli się przemocy. Wręcz przeciwnie. W porównaniu z nimi, średniowieczni barbarzyńcy (jak nazywali swoich przodków humaniści) byli pacyfistami. W istocie trudno wskazać stulecie, w którym byłoby więcej wojen niż w XVI wieku. Początek tego postępowego wieku został „uczczony” wojnami włoskimi (1494-1559), które szybko przerodziły się w wojnę o dominację w Europie (zwycięstwo Hiszpanii i pokój w Cateau-Cambresis). Złośliwi mówią, że renesans francuski zaczął się właśnie wtedy, kiedy żołnierze znad Sekwany przywieźli do kraju dzieła sztuki zrabowane z Włoch. Krótkie okresy zastoju w wojnach włoskich Europejczycy urozmaicali sobie konfliktami religijnymi, głównie na terenie Niemiec (1520-1555). Do renesansowej zabawy w wojnę przyłączyli się też Turcy, którzy między 1521-1579 raz po raz najeżdżali Europę i siłowali się z coraz to nowymi Ligami Świętymi. Po oddaleniu niebezpieczeństwa tureckiego, rolę pola bitwy przejęły Niderlandy, które po uporaniu się z wojną domową wywołaną przez kalwinizm, musiały bronić swojej niezależności i niepodległości (ogłoszonej w 1581) przed Hiszpanią (1566-1609). Trudno jest więc znaleźć choćby rok, w którym nie prowadzonoby działań zbrojnych. Prawdziwy renesans dla najemników.

Renesans nie okazał się też okresem przełomowym dla tolerancji religijnej. Na przełomie XV i XVI prestiż papiestwa (a przynajmniej jego resztki, które przetrwały niewolę awiniońską) całkowicie zanikł. Obyczajowe skandale rodziny Borgiów (papież Aleksander VI) i ich następców zakończyły się wraz z reformacją, ale duchowa odnowa kościoła rzymskokatolickiego zaowocowała wzrostem fanatyzmu, a nie intelektualnym odrodzeniem. Powołanie zakonu Jezuitów nie na wiele się tu zdało. Walka Kościoła z luteranami i kalwinami stała się symbolem XVI wieku. Prawdopodobnie wszystko co słyszeliście złego o średniowieczu, a co tyczyło się Kościoła i religii, wydarzyło się właśnie w renesansie. Procesy czarownic i wilkołaków, stosy dla Żydów, krwawa działalność Świętej Inkwizycji (zwłaszcza hiszpańskiej powołanej w 1480 roku), indeks ksiąg zakazanych, zwalczanie nauki świeckiej i zażarta obrona scholastycznej wizji świata – to wszystko tylko sporadycznie zdarzało się w barbarzyńskich wiekach średnich, a było codziennością w wieku humanistów.

Zdj: Egzekucja Petera Stumpa straconego w 1589 roku za wilkołactwo.

czwartek, 17 października 2013

wtorek, 15 października 2013

Jeszcze jedna recenzja Skalda. Karmiciela kruków

Zapał recenzyjny już nieco osłabł u czytelników. Mimo to znalazłem w sieci jeszcze jedną recenzję, której nie publikowałem na blogu.
Zapraszam tutaj:
http://naszerecenzje.wordpress.com

I pamiętajcie. Nigdy nie jest za wcześnie na dobrą lekturę:)
Zdj: Skald. Karmiciel kruków w rękach małego czytelnika

piątek, 20 września 2013

Skald. Karmiciel kruków - wrześniowe recenzje

Wrzesień to dobry miesiąc. Studentom kończą się wakacje i po letnich upałach sięgają po książki, by jeszcze trochę przedłużyć sobie wczasowanie. Nadrabiają czytelnicze zaległości i korzystają z ostatniej chwili wolnego czasu przed rokiem akademickim. Nie ma się więc co dziwić, że jesienią jest wiele premier literackich, a recenzje wyrastają, jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Nie inaczej jest ze Skaldem.

Na stronie lubimy czytać pojawiła się oficjalna recenzja portalu. Zapraszam tutaj:
http://lubimyczytac.pl

Kolejna recenzja pochodzi z bloga. To długi i treściwy tekst, na który można zerknąć tutaj:
http://okiem-recenzenta.blog.onet.pl

Trzecia recenzja, to również głos blogera. Możecie na nią rzucić okiem tutaj:
http://fantasy-bestiarium.blogspot.com

I w końcu ostatnia recenzja, ale wcale nie najmniej ważna. Ukazała się na popularnym portalu Polter.pl, który zajmuje się fantastyką. Cieszy mnie to niezmiernie, gdyż regularnie czytuję tę stronę (zwłaszcza jej literacki dział). Jeśli ktoś uważnie śledził te wszystkie recenzje, które publikowałem, to zauważy, że tekst pokrywa się z artykułem pewnego blogera. Podaje jednak link do tekstu - w końcu ukazał się w zupełnie innym miejscu, niż poprzednio:)
http://ksiazki.polter.pl


wtorek, 17 września 2013

Skald. Karmiciel kruków - recenzji ciąg dalszy

Pojawiły się dwie nowe recenzje Skalda. Karmiciela kruków.
Pierwsza posiada jakże sugestywny (ale i zgodny z treścią książki) tytuł: "Rzeźnik i poeta w jednym". Można ją poczytać tutaj:
http://jareckr.blox.pl

Druga recenzja napisana jest nietypowo, na blogu poświęconym bieganiu i jeździe na rowerze. Cieszy mnie to ogromnie, gdyż sam jestem fanem biegania, który nieustannie walczy o czas, by oddać się tej pasji:)
Można do niej zaglądnąć tutaj:
http://www.ewa.wolny.pl


Recenzentom dziękuję za teksty:)

wtorek, 3 września 2013

Skald. Karmiciel kruków: recenzji ciąg dalszy

Dzisiaj chciałbym się pochwalić dwoma recenzjami. Pierwsza pochodzi z literackiego magazynu Nowa Fantastyka (lipiec 2013). Pozwoliłem sobie zeskanować tekst pióra Marcina Zwierzchowskiego, ze skandalicznym naruszeniem (przyznaję) wszelkich praw autorskich. Mam jednak nadzieję, że Pan Marcin mi to wybaczy, bo jest to już archiwalny numer pisma.

Zdj: Recenzja Skalda. Karmiciela kruków, Nowa Fantastyka, lipiec 2013

Kolejna recenzja ukazała się na jednym z popularnych portali, poświęconym szeroko rozumianej strategii wojskowej. Można ją przeczytać tutaj:

Obu recenzentom dziękuję za teksty.

środa, 28 sierpnia 2013

Skald na Polconie

W najbliższy czwartek (29 VIII 2013) będę gościł na Polconie, który w tym roku odbywa się w Warszawie. O godzinie 18.00 mam dyżur autorski i każdy, kto chce ze mną porozmawiać, uścisnąć mi dłoń czy uzyskać wątpliwej urody podpis na książce, będzie mile widziany. Nieśmiało liczę, że ktoś się pojawi :)

O godzinie 20.00 wygłoszę natomiast prelekcję pt. Wiking na kozetce czyli szaleństwo pogańskich Skandynawów. Będę mówić między innymi o obłędzie, średniowiecznej psychiatrii i berserkach. Zapraszam bardzo serdecznie.



wtorek, 27 sierpnia 2013

The Skald in English!

Skald. Karmiciel kruków został przetłumaczony na język angielski! Oj, troszkę się zagalopowałem. Na razie jest to tylko początkowy fragment Wielości i Jedności (Multiplicity and Unity), przetłumaczony do celów promocyjnych.

Za przekład dziękuję Przemysławowi Walerianowi oraz fundacji Patrimonium Europae, która jest pomysłodawcą tego przedsięwzięcia.

Prepare yourself for a bloody, mythical journey into the core of the Viking soul, where fight is like poetry, the love like a curse, the song like gold, the magic like religion, and where death is salvation…

Całość można przeczytać tutaj:
The Skald


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

piątek, 16 sierpnia 2013

Gdzie kupić Skalda w Myślenicach?

Wielu znajomych z Myślenic pyta mnie, gdzie można kupić książkę Skald. Karmiciel kruków. Pozycja ta jest w ofercie większości księgarń internetowych. Jeśli jednak chcecie nabyć Skalda w Myślenicach, to książka jest dostępna w kiosku na ul. Słowackiego, pod blokiem nr. 21 (nieopodal sklepu meblowego). Sprzedaje ją tam mój przyjaciel, Darek Żądło, który ma też kilka podpisanych przeze mnie książek. Tylko tam znajdziecie Skalda w promocyjnej cenie 30 zł!!!

Oczywiście nie sugeruję nikomu wyboru księgarni. Książkę można też pożyczyć w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Myślenicach. Tylko pamiętajcie, że z książką jest jak z żoną. Lepiej mieć własną, nową i nieprzechodzoną! :)





wtorek, 13 sierpnia 2013

Skald. Karmiciel kruków - recenzja i wideorecenzja!

Pojawiła się kolejna recenzja Skalda. Karmiciela kruków. Tym razem tekst został wzbogacony o materiał wideo. Innymi słowy - Skald znów zagościł na youtubie!
Przeczytać recenzję i obejrzeć filmik można tutaj:
http://werewolf-rain.blogspot.com


Autorce dziękuję za recenzję:)
Pieśni to rzeczywiście pewne "zboczenie" Ainara, ale mam nadzieję, że niektórzy czytelnicy życzliwiej spojrzą na jego poetyckie popisy. Książka musiała zawierać nieco poezji, bo inaczej, nie byłaby opowieścią o Skaldzie:)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Skald na półce w Matrasie:)

Skald jest dostępny w księgarniach sieci Matras. A oto dowód:) 


Skald. Karmiciel kruków - recenzja

Pojawiła się kolejna recenzja, tym razem na poczytnym portalu o tematyce literackiej: http://efantastyka.pl.
Recenzja cieszy mnie tym bardziej, że autorka jako pierwsza pochwaliła poetycki talent Ainara Skalda. A Skald, jak wiadomo wszystkim czytelnikom mojej książki, to osoba niezwykle łasa na wszelkie pochwały.


Tak jak wszystkim recenzentom, tak i Pani Paulinie dziękuję za czas poświęcony Karmicielowi kruków.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Skald. Karmiciel kruków - ebook i darmowy fragment!

Mamy już XXI wiek i z roku na rok rośnie grono wielbicieli książek elektronicznych. Sam mam kindla i przyznaję, że z tym małym urządzeniem można miło spędzić czas. Dla tych, którzy przedkładają ekran czytnika nad szelest papieru, mam dobre wieści. Skald. Karmiciel kruków jest już dostępny jako e-book!!!

Książkę znajdziecie w ofercie wielu księgarń internetowych. Polecam zwłaszcza http://woblink.com, gdzie można za darmo pobrać fragment powieści w obu popularnych formatach: epub i mobi (dla kindli).


sobota, 10 sierpnia 2013

Skald. Karmiciel kruków - nowa recenzja

Pojawiła się nowa recenzja powieści Skald. Karmiciel kruków. Można ją przeczytać tutaj:
http://zksiazkawdloni.blogspot.com


Dziękuję autorce za tekst i cieszę się, że książka się podobała.


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Spotkanie w Myślenicach - relacja wideo



W sieci dostępna jest już relacja video z mojego spotkania autorskiego, a także krótki wywiad ze mną:) Materiał przygotowała dla Was Myślenicka Telewizja Powiatowa.

Skald w Myślenicach - relacja ze spotkania

1 sierpnia 2013 roku odbyło się moje spotkanie autorskie w Myślenicach. Spotkanie zostało zorganizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną i Myślenicki Klub Fantastyki. Były to dla mnie bardzo miłe chwile, gdyż Myślenice to moje rodzinne miasto, a z miejskiej biblioteki pożyczyłem pierwsze książki w moim życiu. Właściwie to pół dzieciństwa tam spędziłem, oglądając i przebierając różnorakie woluminy:)

A oto krótka relacja z tego spotkania:

Najpierw pewna miła Pani przedstawiła mnie i wychwaliła bardziej, niż na to zasługiwałem:)


Następnie wygłosiłem swoją prelekcję pt. "Fantastyka wikińskiej Skandynawii". Nie obyło się bez nerwów, zwłaszcza że wielu ludzi przyszło bardziej galowo ubranych niż prelegent. Swoją bezczelną pogardą dla długich spodni zepsułem nieco doniosłość tego wydarzenia, ale jedną z nielicznych zalet wolnego zawodu jest to, że można nie posiadać krawatu:)


Słuchacze zjawili się licznie i zdawali się być szczerze zainteresowani tym, co dla nich przygotowałem.


No może nie do końca wszyscy:)


A ja znów okazałem się bezczelny i byłem jedynym przemawiającym. No ale jak to pisał Golding we "Władcy Much": kto ma konchę, ten ma władzę. A ja miałem mikrofon.


Publiczność cierpliwie wytrwała jednak do końca i, co niezmiernie mnie cieszy, miała wiele pytań. Opowiedziałem więc trochę o procesie twórczym i trudnej drodze debiutanta na polskim rynku wydawniczym.


Na końcu spotkania nastąpiła część najważniejsza. Część osób zdecydowała się kupić Skalda. Karmiciela kruków:) Potem były już zwyczajne sprawy związane ze sławą :) Rozdałem więc kilka (z osiem!) autografów i udzieliłem wywiadu Myślenickiej Telewizji Powiatowej.

Za spotkanie bardzo dziękuję wszystkim organizatorom, a zwłaszcza Piotrowi Leśniakowi, głównemu inicjatorowi tego wydarzenia. Jeśli dostanę kolejne zaproszenie (na przykład przy okazji premiery kolejnej powieści), to postaram się jeszcze lepiej zabawić słuchaczy.

Relację z tego spotkania ukazały się też w lokalnej prasie. Można je zobaczyć tutaj:
http://www.biblioteka.myslenice.pl
http://miasto-info.pl


niedziela, 4 sierpnia 2013

Skald. Karmiciel kruków na youtubie

Portal internetowy book-poster.pl poleca Skalda, Karmiciela kruków. Na youtubie można obejrzeć odcinek "Chwili Bibliofila" poświęcony właśnie mojej książce. Zapraszam na film:

piątek, 2 sierpnia 2013

Kolejna recenzja Skalda

Kolejna recenzja Skalda. Karmiciela kruków. Tym razem w moim ulubionym portalu, hatak.pl, który zajmuje się serialami, filmami, a ostatnio i literaturą.

Tekst można znaleźć tutaj.

Dziękuję recenzentowi i polecam regularne odwiedzanie hatak.pl.


niedziela, 28 lipca 2013

Skald w Polskim Radiu

27 lipca 2013 uczestniczyłem w ciekawej audycji (w programie drugim Polskiego Radia), w której razem z prof. Słupeckim i prof. Duczko rozmawiałem o germańskiej mitologii, operach Wagnera i biuście Freydis :)

Jeśli ktoś ma ochotę odsłuchać tę audycję, to jest ona dostępna na stronie internetowej Polskiego Radia. Wystarczy kliknąć tutaj :)


wtorek, 23 lipca 2013

Skald na Krakonie

W najbliższy weekend będę gościł na Krakonie, czyli krakowskim konwencie fantastyki.

Wygłoszę dwie prelekcje:
1.) Fantastyka wikińskiej Skandynawii - piątek (26.07.), godz. 20.00.
2.) Jak wpaść w berserksgangr? - o szale berserków słów kilka - sobota (27.07), godz. 21.00

Na obu "wykładach" będzie można wygrać egzemplarz książki Skald. Karmiciel kruków!!!

Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie.

Więcej informacji o festiwalu (w tym listę gości) znajdziecie tutaj,



niedziela, 21 lipca 2013

sobota, 20 lipca 2013

Skald w Myślenicach


1 sierpnia (czwartek) o godzinie 18.00 będę gościł w Myślenicach, moim rodzinnym mieście, gdzie wygłoszę prelekcję pt. Fantastyka wikińskiej Skandynawii oraz będę promował swoją książkę Skald. Karmiciel kruków. Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie. Będzie można kupić fajną książkę :) i porozmawiać z autorem.  

Spotkanie odbędzie się dzięki uprzejmości Myślenickiego klubu fantastyki oraz Miejskiej biblioteki publicznej w Myślenicach.


czwartek, 18 lipca 2013

Skald w Tokfm!!!

Jeśli nie zaniemówię podczas nagrania to jutro, czyli w piątek 19 lipca o godzinie 21.00, będzie mnie można usłyszeć na antenie radia Tokfm!!! Rozmowa ma się zacząć od średniowiecznej kuchni, a tylko same fale radiowe wiedzą, na czym się skończy :)



Kolejna recenzja

Właśnie ukazała się kolejna recenzja Skalda. Karmiciela kruków!
http://kacikzksiazka.blogspot.com

Zapraszam do lektury.

środa, 17 lipca 2013

Recenzje Skalda. Karmiciela kruków

Pojawiły się już pierwsze recenzje Skalda. Karmiciela kruków:

http://literatura.enklawanetwork.pl
http://jareknelkowski.pl
http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com

Oprócz tego w lipcowym numerze Nowej Fantastyki znajdziecie recenzję Marcina Zwierzchowskiego.

Wszystkim recenzentom dziękuję za czas, jaki chcieli poświęcić na lekturę książki i napisanie tych kilku słów. A ich wysiłek cieszy mnie z dwóch powodów:
1.) Ktoś już czytał Skalda!
2.) Recenzje są pozytywne więc może ktoś jeszcze sięgnie po Skalda!

poniedziałek, 15 lipca 2013

sobota, 13 lipca 2013

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Średniowieczne smakołyki

W lipcowym numerze Wiedzy i Życie można przeczytać mój artykuł. Tym razem trochę nietypowo - o średniowiecznej kuchni. W tekście znajdziecie kilka przepisów na dania z epoki. Dzięki nim nie zgłodniejecie podczas czytania Skalda. Karmiciela kruków :)


Z obszernym fragmentem artykułu można zapoznać się na stronie Wiedzy i Życie

środa, 5 czerwca 2013

Mapka Skalda.

W oczekiwaniu na premierę Karmiciela Kruków, ze strony wydawnictwa Erica można już pobrać mapkę Skalda. Bo jak wiadomo, powieści historyczne i fantastyczne mapkami stoją :)

Rysunek przedstawia Europę ok 940 roku, tak jak wyobrażał ją sobie tytułowy bohater - Ainar Skald. Ilustracja bazuje na wikińskim wyobrażeniu świata oraz mojej własnej imaginacji, która musiała radzić sobie z faktem, że do dnia dzisiejszego nie zachowała się żadna skandynawska mapa z X wieku.

czwartek, 23 maja 2013

Skald. Karmiciel kruków - premiera 13.VI.2013

Na stronie internetowej wydawnictwa Erica pojawiła się oficjalna zapowiedź Skalda!!!.



Tutaj możecie przeczytać krwawy fragment powieści, do którego nawiązuje okładka :)

"Na świeżym powietrzu Skald dał Haraldowi czas, by ten obejrzał pobojowisko. A było co podziwiać, jeśli ktoś lubował się w rzeziach. Jucha szybko krzepła i wsiąkała w ziemię, przybierając ciemnobrunatny kolor. Martwi kochali się z ziemią w najróżniejszych pozach, dla większości niedostępnych za życia. Z uciętą nogą pod pachą, z głową leżącą na ramieniu, z jelitami obwiązanymi wokół dłoni, z przetrąconymi kręgosłupami, z połamanymi żebrami i z cudzymi stopami w ustach. A ranni jęczeli. W ustach niektórych odgłosy te przeradzały się w błagania o łaskę szybkiej śmierci, w ustach innych – w wezwania bliskich lub przeklinania wrogów. Dwaj konający nadal szarpali się za włosy, jakby nie zdawali sobie sprawy, że wypływa z nich życie. Kruki i wrony, które już podczas bitwy krążyły nad lasem, teraz rozpoczęły ucztę. Nie wszystkie ich dania były martwe. Ci, którzy byli w stanie to robić, odganiali ptaszyska, ale te nigdy nie odlatywały daleko. Stały nieopodal, kręciły głowami z boku na bok, wpatrywały się w ofiary i cierpliwie czekały, aż te staną się zdatne do spożycia."

wtorek, 21 maja 2013

Skald. Karmiciel kruków

Znana jest już okładka Skalda!!!


Oczywiście najważniejsza jest treść, a ta jest równie mocna, co powyższa ilustracja :)
Oj poleje się krew, poleje :)




wtorek, 14 maja 2013

Knut Wielki


W najnowszym, majowym numerze Focusa Historia można przeczytać mój artykuł: "Zdobywca Anglii, wnuk Piasta".

Tekst dotyczy Knuta Wielkiego - jednego (Knútr inn ríki) z najsłynniejszych wikingów i zarazem jednego z najpotężniejszych średniowiecznych monarchów, który jako pierwszy władca skandynawski przestał być dla cywilizowanej Europy nieokrzesanym, chciwym i wiecznie pijanym barbarzyńcą (jak zwykło się opisywać jego poprzedników), a stał się pełnoprawnym chrześcijańskim królem, który zarządzał potężnym imperium nad Morzem Północnym.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Berserksgangr w praktyce


Historycy to zwykle miłośnicy teorii, co nie znaczy, że praktyka jest im zupełnie obca. To prawda – nie mamy wehikułu czasu i w praktyce nigdy się nie przekonamy, czy Kleopatra naprawdę miała tak wielki nos, jak wzmiankują o tym źródła. Możemy jednak przetestować niektóre zjawiska i sprawdzić, czy ich występowanie w przeszłości było możliwe. Autor tego tekstu postanowił zabawić się właśnie w takiego praktyka.

Na warsztat wziąłem berserksgangr, czyli „szał berserków”. Eksperyment wykonałem 28 kwietnia 2013 roku, startując w Cracovia Maraton.

Na pole bitwy (start maratonu) pojawiłem się pół godziny przed czasem. Jak na berserka przystało, lekceważąc chłód (ok. 12 stopni), zrzuciłem z siebie zbędne ubrania, choć klatę zasłoniłem cienkim bezrękawnikiem (berserkowie powinni walczyć bez koszuli, ale musiałem gdzieś przypiąć numer startowy). Potem rozpocząłem przedbitewne rytuały berserków: szalone tańce (podskoki na rozgrzewkę), okrzyki (by wyzwolić adrenalinę), gryzienie tarczy (no dobra – zadowoliłem się bananem) i zadawanie sobie bólu (żona kopnęła mnie na szczęście).


Kiedy przygotowałem się do walki, potruchtałem w kierunku mojej armii, która ustawiona już była w szyku bojowym. Szaleni wojownicy powinni walczyć w pierwszym szeregu, ale ten zajęty był przez rębaczy zwanych w źródłach blaberserkami (czyli dosł. czarnymi berserkami). Ustawiłem się więc w połowie stawki, by zaatakować w decydującym momencie bitwy.

Sygnał do ataku dał wódz, który rzucił wysoko włócznię, ofiarując poległych Odynowi. A może był to wystrzał z armaty bractwa kurkowego i niewypowiedziana obietnica, że tymi, którzy zasłabną, zajmie się polska służba zdrowia? Dokładnie nie pamiętam J bo byłem skoncentrowany na walce. Ruszyliśmy, najpierw truchtem, by potem oddać się szaleńczemu biegowi. Kobiety wojowników zachęcały nas do walki okrzykami i pilnowały, by nikt nie okrył się hańbą tchórzostwa. Nie chciały może mordować uciekinierów, jak żony Cymbrów w bitwie pod Vercellae (101 r. p.n.e.), ale każdy z nas czuł, że lepiej nie pokazywać się w domu pokonanym.

Pierwszych wrogów (kilometry) wykończyłem bez większego wysiłku. Nie minęły dwie godziny, jak dwudziestu jeden przeciwników leżało u mych stóp. Dalej było już trudniej. Z każdym uciętym łbem, moje ciało słabło (spadek cukru) i zbliżał się moment przywołania berserksgangr. Stało się to po trzydziestym drugim poległym wojowniku. Zjadłem muchomorka (tzn. żel energetyczny), a Göllnir (jedno z imion Odyna, opiekuna berserków, oznaczające Bitewny Krzyk) krzyknął mi do ucha i zesłał swój święty szał. Ból w mięśniach ustąpił i wstąpiły we mnie nowe siły. Pognałem co tchu, mijając nierozważnych wojowników, którzy zbyt wcześnie przywołali swój szał.

Pokonanie ostatnich przeciwników pamiętam jak przez mgłę. Przed sobą widziałem tylko największego drenga (herosa) – a imię jego było Czterdzieści i Dwa. Przebijałem się do niego przez zaciekłą obronę wrogów i w końcu go dopadłem. Szaleńczym sprintem przebiegłem po jego ciele i minąłem linię mety.


Bitwa trwała cztery godziny i czternaście minut. Kiedy się zatrzymałem, a gwar bitewny ucichł, dogoniło mnie zmęczenie i poczułem się słaby. Myślę, że umarłem i dostałem się do Walhalli (raju poległych, zwanego też strefą dla zawodników), gdyż jedna z walkirii wręczyła mi złotą obręcz na znak zwycięstwa (tzn. medal), a inna polała piwa do rogu (naprawdę było piwo, ale w butelkach). Kolejne disy wzięły mnie w swoje objęcia i dotykiem przekazały uwielbienie dla mego ciała (na masażu byłem J). Potem rozpoczęła się uczta, na której podawali przednie mięsiwa i wspaniałe polewki (żurek z boczkiem i chlebem). Reszty dnia nie bardzo pamiętam, gdyż piwo i zmęczenie sprawiło, że stałem się bezbronny jak dziecko i zasnąłem. Zupełnie jak Kweldulf z Sagi o Egilu: „Kiedy szał przemienienia przeszedł, doznał uczucia zmęczenia po walce, w której sam przewodził,  i był do tego stopnia wyczerpany, że położył się do łoża.” Dopiero o poranku dnia następnego poczułem potworny ból i zauważyłem, że ledwo mogę się ruszać.