wtorek, 21 maja 2013

Skald. Karmiciel kruków

Znana jest już okładka Skalda!!!


Oczywiście najważniejsza jest treść, a ta jest równie mocna, co powyższa ilustracja :)
Oj poleje się krew, poleje :)




wtorek, 14 maja 2013

Knut Wielki


W najnowszym, majowym numerze Focusa Historia można przeczytać mój artykuł: "Zdobywca Anglii, wnuk Piasta".

Tekst dotyczy Knuta Wielkiego - jednego (Knútr inn ríki) z najsłynniejszych wikingów i zarazem jednego z najpotężniejszych średniowiecznych monarchów, który jako pierwszy władca skandynawski przestał być dla cywilizowanej Europy nieokrzesanym, chciwym i wiecznie pijanym barbarzyńcą (jak zwykło się opisywać jego poprzedników), a stał się pełnoprawnym chrześcijańskim królem, który zarządzał potężnym imperium nad Morzem Północnym.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Berserksgangr w praktyce


Historycy to zwykle miłośnicy teorii, co nie znaczy, że praktyka jest im zupełnie obca. To prawda – nie mamy wehikułu czasu i w praktyce nigdy się nie przekonamy, czy Kleopatra naprawdę miała tak wielki nos, jak wzmiankują o tym źródła. Możemy jednak przetestować niektóre zjawiska i sprawdzić, czy ich występowanie w przeszłości było możliwe. Autor tego tekstu postanowił zabawić się właśnie w takiego praktyka.

Na warsztat wziąłem berserksgangr, czyli „szał berserków”. Eksperyment wykonałem 28 kwietnia 2013 roku, startując w Cracovia Maraton.

Na pole bitwy (start maratonu) pojawiłem się pół godziny przed czasem. Jak na berserka przystało, lekceważąc chłód (ok. 12 stopni), zrzuciłem z siebie zbędne ubrania, choć klatę zasłoniłem cienkim bezrękawnikiem (berserkowie powinni walczyć bez koszuli, ale musiałem gdzieś przypiąć numer startowy). Potem rozpocząłem przedbitewne rytuały berserków: szalone tańce (podskoki na rozgrzewkę), okrzyki (by wyzwolić adrenalinę), gryzienie tarczy (no dobra – zadowoliłem się bananem) i zadawanie sobie bólu (żona kopnęła mnie na szczęście).


Kiedy przygotowałem się do walki, potruchtałem w kierunku mojej armii, która ustawiona już była w szyku bojowym. Szaleni wojownicy powinni walczyć w pierwszym szeregu, ale ten zajęty był przez rębaczy zwanych w źródłach blaberserkami (czyli dosł. czarnymi berserkami). Ustawiłem się więc w połowie stawki, by zaatakować w decydującym momencie bitwy.

Sygnał do ataku dał wódz, który rzucił wysoko włócznię, ofiarując poległych Odynowi. A może był to wystrzał z armaty bractwa kurkowego i niewypowiedziana obietnica, że tymi, którzy zasłabną, zajmie się polska służba zdrowia? Dokładnie nie pamiętam J bo byłem skoncentrowany na walce. Ruszyliśmy, najpierw truchtem, by potem oddać się szaleńczemu biegowi. Kobiety wojowników zachęcały nas do walki okrzykami i pilnowały, by nikt nie okrył się hańbą tchórzostwa. Nie chciały może mordować uciekinierów, jak żony Cymbrów w bitwie pod Vercellae (101 r. p.n.e.), ale każdy z nas czuł, że lepiej nie pokazywać się w domu pokonanym.

Pierwszych wrogów (kilometry) wykończyłem bez większego wysiłku. Nie minęły dwie godziny, jak dwudziestu jeden przeciwników leżało u mych stóp. Dalej było już trudniej. Z każdym uciętym łbem, moje ciało słabło (spadek cukru) i zbliżał się moment przywołania berserksgangr. Stało się to po trzydziestym drugim poległym wojowniku. Zjadłem muchomorka (tzn. żel energetyczny), a Göllnir (jedno z imion Odyna, opiekuna berserków, oznaczające Bitewny Krzyk) krzyknął mi do ucha i zesłał swój święty szał. Ból w mięśniach ustąpił i wstąpiły we mnie nowe siły. Pognałem co tchu, mijając nierozważnych wojowników, którzy zbyt wcześnie przywołali swój szał.

Pokonanie ostatnich przeciwników pamiętam jak przez mgłę. Przed sobą widziałem tylko największego drenga (herosa) – a imię jego było Czterdzieści i Dwa. Przebijałem się do niego przez zaciekłą obronę wrogów i w końcu go dopadłem. Szaleńczym sprintem przebiegłem po jego ciele i minąłem linię mety.


Bitwa trwała cztery godziny i czternaście minut. Kiedy się zatrzymałem, a gwar bitewny ucichł, dogoniło mnie zmęczenie i poczułem się słaby. Myślę, że umarłem i dostałem się do Walhalli (raju poległych, zwanego też strefą dla zawodników), gdyż jedna z walkirii wręczyła mi złotą obręcz na znak zwycięstwa (tzn. medal), a inna polała piwa do rogu (naprawdę było piwo, ale w butelkach). Kolejne disy wzięły mnie w swoje objęcia i dotykiem przekazały uwielbienie dla mego ciała (na masażu byłem J). Potem rozpoczęła się uczta, na której podawali przednie mięsiwa i wspaniałe polewki (żurek z boczkiem i chlebem). Reszty dnia nie bardzo pamiętam, gdyż piwo i zmęczenie sprawiło, że stałem się bezbronny jak dziecko i zasnąłem. Zupełnie jak Kweldulf z Sagi o Egilu: „Kiedy szał przemienienia przeszedł, doznał uczucia zmęczenia po walce, w której sam przewodził,  i był do tego stopnia wyczerpany, że położył się do łoża.” Dopiero o poranku dnia następnego poczułem potworny ból i zauważyłem, że ledwo mogę się ruszać.


sobota, 16 marca 2013

Skald na Pyrkonie!




W dniach 22-24 III 2013 będę gościem Pyrkonu, jednego z największych festiwali fantastyki w Polsce, gdzie odbędzie się prapremiera mojej powieści Skald. Karmiciel kruków!!!

W tym roku lista gości jest naprawdę imponująca. Pojawi się Dukaj, Ćwiek, Grzędowicz, Orbitowski, Wegner, Zamboch, Masterton i wielu, wielu innych. Pełną listę gości można sprawdzić tutaj.

Zapraszam wszystkich na spotkania z tymi wspaniałymi pisarzami.

Jeśli ktoś będzie w Poznaniu w ten pierwszy weekend wiosny, zapraszam również na moją prelekcję "Fantastyka wikińskiej Skandynawii", którą wygłoszę w sobotę (23 III) o 22.00.

niedziela, 3 marca 2013

Skald. Karmiciel kruków


Mogę już oficjalnie ogłosić, że na początku kwietnia w księgarniach w całej Polsce pojawi się moja debiutancka powieść pt. Skald. Karmiciel kruków!!!

Jest to opowieść rozgrywająca się w północnej Europie (Norwegia, Islandia, Irlandia) ok. 940 roku. Gatunkowo pewnie najbardziej pasuje do fantasy historycznej, ale lubię o niej myśleć jako o powieści historycznej z domieszką fantastyki, erotyki i filozofii. Brzmi intrygująco? To dodajmy do tego kryminalne zagadki, przemoc, cnotliwych mnichów oraz występnych "wikingów". A głównym bohaterem jest Ainar Skald - karmiciel kruków i kowal słów sprawny w strof składaniu.

Więcej informacji wkrótce.





poniedziałek, 25 lutego 2013

Wiedza i Życie: Wilkołak na stosie


W najnowszym, marcowym numerze Wiedzy i Życie można przeczytać mój artykuł o wilkołakach i o procesach, jakie im wytaczano w renesansowej i oświeconej Europie. Fragment jest dostępny online - całkowicie za darmo! Polecam.